wtorek, 9 sierpnia 2011

Chapter 7 : W natarciu ...

W natarciu .....

Radek ma niesamowity zmysł taktyczny . Potrafi ocenić sytuację  i podjąć właściwą decyzję .
Myśli : Prześliznę się pod płotem jak zrobił to lis . Podejdę do chlewka i dostanę się cichaczem pod drzwi chałupy .
Żeby zainteresować czymś burka spod chałupy sprowadzę sukę w cieczce i przywiąże koło płota .

Największego kota załawie z procy. Użyję do tego żołędzia z dębu bo rośnie po drodze.
Zostają bojowe koguty i tak dziwka koza spod brzózki . Ale ja lubie takie wyzwania . Kto powiedział , że będzie lekko ?

Pomazałem twarz błotem w maskujące wzory jak komando FOKI , teraz tylko refleks światła z moich  okularów może zdradzić moją obecność .

Pierwszy etap  wykonany . Żołądź wystrzelony z impetem z procy trafił kocura prosto w łepetynę , aż zamiałczał i spieprzył do stodoły , burek 1 i burek 2 zajęci suką co ją do słupka od płota przywiązałem powrozem . Teraz tylko przez kurnik i do drzwi chałupy . Mam gaz pieprzowy jak coś pójdzie nie tak - na wszelki wypadek. Zapieprzyłem  też  eter w butelce weterynarzowi ze wsi którym usypiania zwierzęta. Tylko nie pytajcie jak tego dokonałem , bo to  temat na dłuższą historię  . Eter przyda się bardzo  . Uśpie gamonia Olka , wszystkich spryskam gazem , a z lewego rogu staruchy zrobię sobie figurkę na telewizor . Albo narzeczonej na imieniny podaruję .  Powiem jej , że kość słoniowa tylko  bardziej przybrudzona i że  po dziadku ją  odziedziczyłem.
Fanty też pewnie z chaty jakieś będą , złodziejem nie jestem ale mi też się coś należy odbiję sobie za jak jestem traktowany w obozie Churchilla .
Zacieram ręce , bo plan jest przemyślany , doskonały i pewnie zakończy się powodzeniem . Pojebałem brzeszczot ze sklepu z żelastwem by starej  ten róg sprawnie uciąć.

Przechodzę sprawnie przez kurnik ......, kurwa jak tu śmierdzi !

Zatykam nos spinaczem bo bielizny . Chce mieć dwie ręce wolnę na wszelki wypadek.
Spinacz wpija się w płatki nosa boli jak cholera ale nie taki ból człowiek wytrzyma poza tym  odoru kurzego gówna już nie czuje .
Lubie mieć wszystko pod kontrolą ! :)
Kury też mają mnie za swojego , żadnej agresji z ich strony póki co nie doświadczam .
Mam farta stara nie zabrała jajek spod kury , a w brzuszku już burczy i jeść się chce . Opierdziele ze 3 jaja to i kolacja za darmo będzie . A wiadomo , że jajo kurze zdrowe . Wypierdalam to białe z jajka  bo wygląda jak gluty , tylko to żółte wychlipuję ze smakiem . Skorupki też sprzątam po sobie , żeby tropów nie zostawić .

Z metra na metr coraz bliżej drzwi . Słyszę już głosy libacji . Zdzich z Olkiem nie żałują wątroby i  walą równo . Matka uwija się przy kuchni , coś tam smaży a śmierdzi  to jak móżdżek .


 Patrzę i oczom nie wierzę,  przecieram je raz i drugi. Koza leży  martwa koło pniaka , a siekiera zbroczona kozią krwią .Co tu cholera za potwory mieszkają ?. Olek ze Zdzichem wino łoją , matka Olka też podlatuje do butelki . Widać , że trunek przedni bo ciągnie jak dziecko smoka . Śmiechy , chichy słowem sielanka i pewnie kebab z kozy na kolację . Tacy to pożyją ....
Na drugie mają jakiegoś zwierzaka z grilla 







, też wygląda całkiem , całkiem ...., aż po brzuszku muszę się pomasować . Stara umie gotować widać i czuć . Nie ma jak domowe żarcie nie jakaś tam chemia.



Ale do roboty , bo rozmarzyłem się za bardzo ....

Teraz tylko dobrać się do Olka i wyeliminować staruchę oraz tego Zdzicha co mi plany już 2x pokrzyżował ( brak tasiemca i ostrzegł Olka przed nieznanym niebezpieczeństwem.)

Znalazłem w piachu koło drzewa w lesie takie cudeńko , mówią na to "GRANATA" czy jakoś tak
dziadzio coś mi kiedyś opowiadał .  Że po wojnie to nazbierał takich granata i do wody wrzucał
jak ryby nie brały . Jak nie huknie jak nie trzaśnie to cały koszyk wiklinowy babci do patroszenia zanosił , tak że ryby nie kupił  , w sumie jajek też bo sąsiadom  dziadzio podpierdalał , a potem słuchy puszczał we wsi , że lis niby:) .


Przyda się , do komina przez dach wrzucę to odciągnę  uwagę  od drzwi frontowych bo jak huknie to skupią się na piecu ....

CDN....



1 komentarz:

  1. I jak? Udało się? czy Pan Radek zdołał porwać Olka? Czy olek miał tasiemca?

    OdpowiedzUsuń